niedziela, 27 lipca 2014

Mój pokój do szycia

Dzisiaj pokażę Wam część mojej pracowni. To miejsce, gdzie ostatnio spędzam coraz więcej czasu. Chyba jeszcze na początku tego bloga pisałam o tym, gdy wszystkie przybory potrzebne do szycia mieściły się w pudełku po butach. Szkoda, że nie mam tego pudełka, bo było pięknie obłożone papierem, a w środku zrobiłam odpowiednie przegródki - na nici, igły, zamki. To były moje początki przygody związanej z szyciem.  Wtedy musiałam znosić maszynę na dół do kuchni i tam, wieczorami, gdy Madzia poszła spać, starałam się coś działać. Wtedy nie myślałam o tym, że będę mieć oddzielny pokój do szycia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że szycie stanie się tak ważną częścią mojego życia, w takim stopniu jak jest to teraz.
Po przeprowadzce nie musiałam już nigdzie nosić, czy też chować maszyny. Miałam już oddzielny pokoik. Mały, pewnie 2x3 metry. Początkowo nie było w nim nawet podłogi, tylko beton, a na nim dywan. Nie było to jednak ważne, bo miałam już swoją przestrzeń do szycia. Tutaj mogłam się schować i oderwać się od monotonii życia codziennego, odreagować stres związany z bycie full time mamą (czytające to mamy chyba wiedzą o co chodzi - pomimo całej miłości do dzieci, czasem trzeba gdzieś uciec, zrobić coś dla siebie. Inaczej się nie da, bateria nie może być cały czas naładowana jeśli nie podłączy się jej do jakiegoś źródła zasilania;). Po pewnym czasie ten pokoik zrobił się dziwnie mniejszy. Ta mała przestrzeń, która jednak początkowo była jakąś przestrzenią zaczęła się zapełniać "bardzopotrzebnymirzeaczmi". Tkaniny, nici, wypełniacze i wiele innych rzeczy zaczynały wypełniać pustą przestrzeń. Tak ją wypełniły, że pokoik zaczął mnie przytłaczać.
Na przeciwko pokoiku była sypialnia. Z łóżkiem i szafą. Ale czy do spania potrzeba dużo miejsca?  Przecież jak zamykam oczy i tak nie widzę ile przestrzeni jest wkoło mnie. Pomysł zamiany pokoi szybko został zrealizowany (mąż był jak najbardziej za:). Łóżko trafiło do małego pokoju (szafa już się nie zmieściła), a cały mój dobytek szyciowy trafił do pokoju ponad 2 razy większego. Teraz tutaj szyję. W związku z nowymi sprzętami, które mogłam ostatnio zakupić w pokoju nie ma już zbyt dużo wolnego miejsca, choć jak na razie jest dla mnie wystarczający. Oby tylko nie zmalał, bo zostanie mi już tylko wyprowadzka z domu ;).


Chciałam pokazać Wam jeszcze zdjęcia moich pomidorków, z których cieszę się jak dziecko. Są to moje pierwsze wyhodowane warzywa. Dla wprawionych ogrodników to pewnie nic, dla mnie to już COŚ. Od czegoś trzeba zacząć. Nie wszystko urosło, z tego co posadziłam, czy posiałam. Ja się na tym kompletnie nie znam. Ja tylko podlewałam je codziennie. I mam dziewięć dużych krzaków, a na nich dużo zielonych pomidorków koktajlowych. Mam nadzieję, że wszystkie dojrzeją. Dopiero zaczynają robić się czerwone, co mnie wielce uszczęśliwiło. Gdy mój debiut ogrodniczy okaże się choć w części sukcesem, na drugi rok może skuszę się jeszcze raz na małą uprawę.


Wiem, rozpisałam się. Dzisiaj wzięło mnie na rozmyślania. Siedzę sobie przy moim nowym biurku (nie ma go jeszcze na zdjęciach) i myślę o moim szyciu i o pomidorkach. Nie wszystko zależy od nas (pomidorki mógł zniszczyć chociażby grad), ale dużo jednak zależy, od naszej pracy, od cierpliwości i wytrwałości, którą włożymy w nasze działania. Dobrze jednak gdy na początku choć małe "coś" wyjdzie, tak na zachętę :).

Dobrej nocy,
Iwona

czwartek, 3 lipca 2014

Po urlopie

Tak to już bywa, że urlop najczęściej mija jakoś szybciej. W tym roku urlop mamy już za sobą. Część "letniego wypoczynku" minęła pod znakiem "trzeba zrobić kilka rzeczy (z listy tych kilkudziesięciu, które czekają na swoją kolej:)  w domu lub na podwórku". Drugą część urlopu przeznaczyliśmy na wyjazd na drugi koniec Polski. Z Podkarpacia udaliśmy się bowiem do Wrocławia i w Góry Stołowe. Tutaj poza przechadzaniem się po deptakach w miasteczkach zdrojowych, pochodziliśmy trochę po górach. Przeszliśmy trasę na Szczeliniec Wielki, podczas której nasza 5- letnia Madzia odkryła w sobie duszę trapera. Wchodzenie po wielu schodach, przechodzenie w wąskich korytarzach czy pod skałami, spowodowało, że przez całą trasę nie usłyszeliśmy ani razu "daleko jeszcze", "nie mogę już iść" , co często słyszeliśmy na 200 metrach prostego odcinka bez atrakcji.


Powrót z urlopu był już szybki (choć nie wiem, czy można tak nazwać 8 godzin jazdy samochodem, z dziećmi, które nie śpią!). Pisząc o szybkości chodzi mi bowiem o powrót wcześniejszy, niż ten planowany. Powód, przy dzieciach dość oczywisty - choroba. Tym razem była to ospa wietrzna u Oli.

To może coś o szyciu? A proszę bardzo. Jeszcze nie pokazywałam dwóch kosmetyczek, które powstały już dawno, dawno temu.  Jedna z nich, wg życzenia klientki,  miała konkretne wymiary. 


To chyba tyle o szyciu. Choć dzieje się u mnie więcej niż tutaj widać. Jeszcze chwilę to wszystko potrwa. Zapoznam się trochę z nowym sprzętem, przeczytam kilka instrukcji, zrobię próby, załatwię kilka rzeczy i zaczynam. To o czym kiedyś myślałam, marzyłam i właśnie staje się rzeczywistością :). 

Pozdrawiam, 
Iwona

niedziela, 1 czerwca 2014

Haft krzyżykowy doczekał się oprawy

          Witam Was już w czerwcu. Dzisiaj pokażę Wam haft, który powstał ponad dwa lata temu. Haftem krzyżykowym zajmowałam się najwięcej w okresie ciąży. O wiele częściej był to haft monochromatyczny, czyli jednokolorowy. Było mi wygodniej, gdy nie musiałam zmieniać kolorów muliny, skupiać się na wzorze i pilnować, aby odpowiedni kolor był na swoim miejscu. Jak widać na zdjęciach poniżej udało mi się wyszyć też coś bardziej kolorowego.
          Z oprawą obrazów jest u mnie mizernie. Muszą długo czekać  na to, aż dostaną swoją ramę. Obraz oprawiłam bez szkła. Wydaje mi się, że  prezentuje się ładniej, jeśli nie jest za szybą, choć nie wiem jak będzie wyglądać kwestia utrzymania czystości. W razie czego istnieje oczywiście opcja wyprania haftu.
          Haft z motywem ciastek, ciasteczek, kawy lub herbaty. Tak na słodko ;). Na razie znalazł miejsce na półeczce nad piecem. Jak długo tam postoi nie wiadomo, bo kolejny haft czeka na oprawę. Ten z serii jednokolorowych. Wymaga jednak niestandardowej ramy i coś czuję, że oprawa nie nastąpi zbyt szybko ;).



Haft krzyżykowy w towarzystwie rumianków :)

 

          Dziś Dzień Dziecka, więc za chwilę jedziemy świętować. Pewnie będzie też trochę na słodko ;).
          Udanej niedzieli życzę :).

Pozdrawiam,
Yvonne

czwartek, 8 maja 2014

Biała firaneczka

Zawsze gdy planuje uszyć coś dla siebie, brakuje mi na to czasu. Myślę, że nie tylko ja borykam się z takim problemem. W końcu z tych powodów powstało znane powiedzenie, że "szewc bez butów chodzi". Ja, jako ten szewc planuję uszyć różne rzeczy do domu. W szafie czekają też dwie pary spodni, które trzeba skrócić, coś trzeba przerobić, coś planuję uszyć dla siebie, czy córek.

Kilka dni temu udało mi się jeden z tych szyciowych punktów zrealizować (punkt "wisiał" na liście pewnie od roku, więc tempo realizacji nie jest zawrotne;). Tym punktem była firanka do kuchni. Jest to firanka, która całkowicie zasłania okno, co związane jest z bliskim sąsiedztwem. W kuchni poza tym oknem mamy także drugie, przez które już widać cały świat :). Firanka jest bardzo łatwa do uszycia. Na pewno dobrze będzie się też prezentować w krótszej wersji.


Na zdjęciach fioletowy bez, który nieodłącznie kojarzy mi się z majem. W dzieciństwie to właśnie w maju jeździłyśmy z kuzynką rowerami w sobotnie wieczory po miasteczku w poszukiwaniu bzu. W tym czasie z wieży kościoła puszczane były pieśni maryjne. Pieśni te słychać także dzisiaj :). U nas wieczorów majowych nie da się pomylić z innymi (gdy nadejdzie dzień, że wieczorem po 19 nie usłyszę wygrywanych pieśni, bez patrzenia w kalendarz będę wiedziała, że mamy już czerwiec).



Pozdrawiam, 
Yvonne

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Jak uszyć? Tym razem breloczek

Dzisiaj chcę Wam pokazać jak uszyć breloczek. Szyje się go naprawdę szybko. Do uszycia potrzebne są małe kawałki tkanin. Breloczek jest bardzo praktyczny. Wiem, bo sprawdziłam jego przydatność na sobie. Ten, który zaprezentuje, jest już moim drugim breloczkiem. Pierwszy niestety nie nadawał się już do użytku.  Miałam go przez dwa lata - emerytura jak nic mu się należy ;).
Z szyciem breloczka można poszaleć. Chodzi mi o szaleństwo z tkaninami. Można połączyć różne materiały, użyć tasiemki lub nie. Potrzebne są przecież bardzo małe kawałki tkanin. Można je dowolnie zestawiać i uszyć kilka breloczków. Dla siebie lub na drobny, własnoręcznie wykonany prezent. To takie szycie na szybko, bez wyrzutów jeśli coś nie wyjdzie, tak jak sobie założymy, bo straty będą niewielkie. Jednak mam nadzieję, że tych strat nie będzie wcale, jeśli skorzystacie z mojego tutoriala. 
I jak zawsze zapraszam do podstrony jak uszyć - tutoriale. Właśnie tam jest możliwość pobrania pdf - a z instrukcją szycia.  





Macie dużo planów na majowy weekend? Ja mam i aż się boję, bo jak  tych planów jest za dużo, to różnie wychodzi z ich realizacją. Może trzeba zrezygnować z kilku rzeczy? Oczywiście nie z szycia, a jeśli już to w minimalnej ilości. W końcu w taki weekend trzeba robić to co się najbardziej lubi :). 

Pozdrawiam, 
Yvonne 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Gorsety do sypania kwiatków (strój krakowski)

Nadrabiam zaległości zdjęciowe :).
Po pierwsze chciałam pokazać Wam gorsety do sypania kwiatków, które wchodzą w skład tzw. stroju krakowskiego.
Czy Wasze dzieci lubią sypać kwiatki? Moje jak najbardziej. Madzia jest właśnie w wieku idealnym do sypania - 4,5 latka. Wie już o co chodzi w powierzonym jej zadaniu, więc nie trzeba za nią biegać. Ola dopiero zacznie swoją karierę, ale mając nauczycielki w postaci siostry i kuzynek mam nadzieję, że szybko opanuje odpowiednią technikę sypania (kwiatki sypiemy powoli, po kilka płatków, nie wysypując od razu całego koszyka przy pierwszym rzucie ;).
Do sypania idealny będzie strój składający się ze zdobionego cekinami i koralikami gorsetu, spódniczki w kwiaty, fartuszka, białej bluzka, wianka, korali.
Przedstawione gorsety nie są przeznaczone dla moich dziewczyn, ale dla córeczek kuzynki. Gorsety te są wspólnym dziełem moim i bratowej. Ja odpowiedzialna byłam za szycie, ona za wyszywanie (czyli bawiła się cekinami i koralikami :).

Pierwszy gorset z dominującym kolorem złoto - żółtym (to taki pośredni kolor;)







W gorsecie drugim dominującym kolorem jest jasny róż. 





Dobrego dnia Wam życzę. Pogoda na pewno będzie temu sprzyjać :). 

Pozdrawiam, 
Yvonne

sobota, 19 kwietnia 2014

Radosnych Świąt Wielkanocnych



Wszystkim zaglądającym do Szycioteki życzę radosnych Świąt Wielkanocnych

wypełnionych nadzieją budzącej się do życia wiosny
 i wiarą w sens życia.

Pogody w sercu i radości płynącej z faktu
Zmartwychwstania Pańskiego
oraz smacznego Święconego w gronie
najbliższych osób


Yvonne