wtorek, 27 sierpnia 2013
Metry, centymetry - kosmetyczka
Jak zwykle pojawiają się u mnie zaległości w blogowaniu. Wiele rzeczy powstało, a tak mało jest tutaj pokazane. Postaram się to nadrobić :).
Jako pierwsza kosmetyczka w centymetry. Kolorowa i oczywiście (jak wiele rzeczy ostatnio) pikowana :).
Pozdrawiam,
Yvonne
środa, 14 sierpnia 2013
Koszyczki na wesele
Rozdawane będą cukierki, a zbierane życzenia, oraz pieniądze "na wózek". W naszym regionie nie ma tradycji związanej ze zbieraniem na wózek, ale poszukałam w internecie i pan google powiedział mi o co w tym chodzi.
Pierwszy - koszyczek z kwiatkami i koronką - dla kobiety.
Drugi - ozdobiony tylko kokardką - dla mężczyzny.
Przy okazji tego zamówienia sięgnęłam po kartki z życzeniami z naszego ślubu. Leżą sobie w skrzyni na szafie i nikt do nich nie zagląda. Dobrze tak czasem powspominać :). Niedługo będziemy z mężem świętować drewnianą rocznicę... jak szybko minęło te 5 lat...
Pozdrawiam,
Yvonne
wtorek, 13 sierpnia 2013
Pikowane podkładki - lawendowe i różane
Na specjalne zamówienie Pani Beaty powstały pikowane podkładki. Będą one prezentem dla rodziców podczas wesela. Podkładki w komplecie z koszyczkiem na pieczywo.
Pierwszy komplet - z jednej strony lawenda, z drugiej kratka.
Drugi komplet - róże na brązowym tle, a z drugiej strony różowe paseczki.
Oj poszalałam sobie z pikowaniem, a to jeszcze nie wszystko :).
Pozdrawiam,
Yvonne
Pierwszy komplet - z jednej strony lawenda, z drugiej kratka.
Oj poszalałam sobie z pikowaniem, a to jeszcze nie wszystko :).
Pozdrawiam,
Yvonne
wtorek, 16 lipca 2013
Krople deszczu
U nas dzisiaj pogoda w kratkę. Trochę słońca, trochę deszczu. Choć w sumie dziś słońca jakby więcej. Dla mnie najlepsza temperatura to ok. 24 - 25 stopni, tak aby nie zmarznąć, ani się nie przegrzać. Ponoć jutro taka pogoda ma być na Podkarpaciu. W sam raz dla mnie :).
Dzisiaj zdjęcia poszewek deszczowych, ale taki deszcz chyba nikogo nie wprowadzi w zły nastrój :).
Pozdrawiam :)
Yvonne
Dzisiaj zdjęcia poszewek deszczowych, ale taki deszcz chyba nikogo nie wprowadzi w zły nastrój :).
Pozdrawiam :)
Yvonne
środa, 19 czerwca 2013
Tęczowo
Już jakiś czas temu, gdy za oknem pogoda była zupełnie inna, powstało kilka kolorowych rzeczy. Chyba potrzebowałam wtedy słońca, kolorów, czegokolwiek, co poprawiłoby mi humor.
Miałam w zapasie różne kolorowe tkaniny, które złożyłam w całość i powstała taka oto kolorowa okładka. Pikowana w szlaczki, jakie kreślą dzieci podczas nauki pisania. Ja "pisałam" maszyną do szycia. I też była to forma nauki, więc myślę, że szlaczki są jak najbardziej na miejscu:).
Pozdrawiam kolorowo :)
Yvonne
Miałam w zapasie różne kolorowe tkaniny, które złożyłam w całość i powstała taka oto kolorowa okładka. Pikowana w szlaczki, jakie kreślą dzieci podczas nauki pisania. Ja "pisałam" maszyną do szycia. I też była to forma nauki, więc myślę, że szlaczki są jak najbardziej na miejscu:).
Do kompletu kolorowa kosmetyczka.
A wszystko to w kolorach tęczy :)
Pozdrawiam kolorowo :)
Yvonne
środa, 12 czerwca 2013
Coś na początek
Pierwszy wpis na moim nowym blogu. Powstał on z potrzeby oddzielenia życia rodzinnego, tej mojej codzienności spędzonej w domu z dziećmi, od tego czym uwielbiam się zajmować, czyli szyciem.
Maszynę do szycia dostałam w dniu ślubu. Już wcześniej miałam różne "ciągoty" do ręcznego dłubania, także w materiale, ale nigdy wcześniej nie zasiadałam do maszyny. W domu maszyna oczywiście była, wiadomo jaka (łucznik:), lecz wyciągana była bardzo rzadko. Najczęściej do skracania spodni. Czynność tę wykonywał mój tata, który najęczał się przy tym niemiłosiernie, bo maszyna miała różne humory. Chciała to szyła, nie chciała to nie i nic ją nie obchodziło, że tylko jedna nogawka jest podszyta. Z tego też powodu szycie na maszynie kojarzyło mi się z przejściem przez mękę:). Mama też coś tam podszywała, ale bardzo okazjonalnie, ale na pewno nie była i nie jest miłośniczką szycia. Szyciowe ciągotki nie wzięły się jednak znikąd. Jak się okazało (co dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy zaczęłam się tym interesować), babcia ze strony mamy lubiła ten "sport" :). Szyła oczywiście na maszynie na pedał.
Każda szyjąca osoba ma rzeczy, które lubi szyć. Mam na myśli to, że można poświęcić się bez reszty szyciu ubrań dla siebie lub ubrań dla dzieci, można szyć poszewki, torebki, kołderki. Już tego próbowałam. Jak na razie wiem tylko, że ubrania nie są moim faworytem (może to przez brak czasu?) Na pewno coś z ubrań jeszcze powstanie. Nie wiem tylko jak szybko. Jak na razie bowiem polubiłam patchwork i quilting. I to właśnie rzeczami uszytymi w tej technice zaczynam coś nowego - bloga na którego zapraszam osoby zainteresowane szyciem (nie koniecznie ubrań, a jeśli już to tylko okazjonalnie:).
Na dobry początek okładki.
Tak jak pisałam patchwork (pozszywanie czego trzeba), potem quilting (pikowanie).
yvonne
Subskrybuj:
Posty (Atom)














